Zapraszamy na nasz wywiad z Karoliną Lizer - wokalistką, kompozytorką i autorką tekstów. Karolina Lizer to zdobywczyni trzech nagród na KFPP w Opolu w 2022 r. Wykonuje muzykę własną, żydowską, jazzową, folkową.
„Pieśń o lataniu" brzmi jak kolejny krok w Twojej muzycznej przemianie. Jest w niej to, co charakterystyczne dla Ciebie: słowiańskość, natura, poetyckość, ale jednocześnie pojawia się mocny, klubowy rytm. Czy właśnie tak wyobrażasz sobie dzisiaj swoją muzykę?
Nie widzę swojej muzyki jako czegoś opartego wyłącznie na beacie, ale na pewno szukam świeżości, czegoś nowego i lekkiego. Mam nadzieję, że właśnie takie są moje propozycje. Słowiańskość, ludowe zaśpiewy, biały głos i poetyckie teksty to mój muzyczny szkielet, który teraz obudowuję nowymi inspiracjami.
Sam tytuł „Pieśń o lataniu" jest bardzo symboliczny. Śpiewasz o wolności, marzeniach i potrzebie oderwania się od codzienności. A Ty sama od czego chciałabyś dzisiaj odlecieć?
Chciałabym odlecieć od demonów w mojej głowie i ograniczeń, które sama sobie stwarzam. Tak naprawdę one nie istnieją, ale powstały pod wpływem wychowania, środowiska, ludzi spotkanych na mojej drodze i życiowych doświadczeń. Trzeba się od nich zdystansować, spojrzeć na nie z boku i nauczyć się je ignorować. A to wcale nie jest łatwe.
W tej piosence jest sporo lekkości i radości, ale pod spodem pojawia się myśl, że po powrocie do codzienności łatwo znowu schować swoje marzenia. Czy masz czasem poczucie, że sama musisz sobie przypominać, żeby nie odkładać ich na później?
Oczywiście. W zasadzie przeżywam to każdego dnia. Życie artysty jest dosyć trudne i wymaga dużej dyscypliny, samozaparcia oraz wiary w siebie, żeby móc je kontynuować. Łatwo powiedzieć sobie, że to wszystko nie ma sensu i lepiej być „normalnym". Takie myśli przychodzą do mnie każdego dnia. Na szczęście rodzice nauczyli mnie wierzyć w marzenia i dzięki nim codziennie przypominam sobie, że można je realizować i że warto działać.
„Pieśń o lataniu" to również ciekawe spotkanie dwóch światów: elektroniki i organicznego brzmienia wiolonczeli. Co daje Ci łączenie pozornie odległych muzycznych światów?
Moim zdaniem łączenie elektroniki z żywymi instrumentami jest świetnym rozwiązaniem. Za pomocą programu nie osiągniemy wszystkiego, co daje gra na żywym instrumencie. Brakuje wówczas tego czegoś niepowtarzalnego, co pojawia się w konkretnej chwili, kiedy ktoś gra. Z drugiej strony instrumentami nie uzyskamy niektórych efektów, które można stworzyć elektronicznie. Nie wykręcimy na przykład takiego mięsistego basu. Uważam, że warto łączyć te dwa światy i korzystać ze wszystkich dostępnych narzędzi, żeby uzyskać jak najwięcej barw i efektów brzmieniowych.
W ostatnich miesiącach wyraźnie widać u Ciebie muzyczne poszukiwania. „Ta dziewczyna", „Chciałabym z Tobą", a teraz „Pieśń o lataniu". Każda z tych piosenek ma nieco inną energię. Co je łączy?
Te piosenki powstawały w różnym czasie, na przestrzeni ostatniego roku. Wszystkie łączy jednak pozytywna energia, kwiecistość i kobiecość.
„Ta dziewczyna" była opowieścią o dziewczynie dzikiej, kruchej i bliskiej naturze. Co ciekawe, tekst powstał z inspiracji Tobą. Czy masz wrażenie, że przez ostatnie piosenki coraz bardziej opowiadasz słuchaczom o sobie, nawet jeśli nie robisz tego wprost?
W mojej twórczości pojawia się coraz więcej moich kompozycji i tekstów, co sprawia, że staje się ona bardziej osobista. Moje muzyczne współprace również coraz bardziej się zacieśniają. Coraz lepiej się znamy, co ułatwia nam tworzenie bardziej osobistych rzeczy. Chciałabym dzielić się z odbiorcami swoimi przemyśleniami, a jednocześnie wnosić choć ziarenko radości i piękna do naszego szarego świata.
Mówiłaś wcześniej, że chciałaś trochę wyjść ze swojej „starej duszy" i poszukać nowych środków wyrazu. Czy dzisiaj czujesz, że znalazłaś już swoje nowe muzyczne miejsce, czy nadal jesteś w fazie poszukiwań?
Myślę, że poszukiwania cały czas trwają. W moim życiu osobistym dzieje się teraz bardzo dużo. Wyszłam za mąż, zakładam rodzinę, a to wszystko mocno wpływa na moją duszę i psychikę. Te zmiany sprawiają, że jako artystka również znajduję się w nowym miejscu.
„Chciałabym z Tobą" pokazało jeszcze inne, bardziej letnie i romantyczne oblicze Twojej twórczości. Łatwiej jest Ci pisać o miłości i bliskości czy o wolności, marzeniach i naturze?
Najłatwiej pisze mi się o naturze. Jest dla mnie czymś tak pięknym i bliskim, że opisywanie przyrody przychodzi mi z łatwością. Potem chyba jest miłość, bo znajduje się w centrum mojego życia, podobnie jak zapewne u większości ludzi. Kiedyś usłyszałam komentarz, że wszystkie piosenki są albo o miłości, albo o śmierci. I coś w tym jest. Wolność pojawia się na końcu, bo wciąż na nowo odkrywam, czym właściwie jest i czy w ogóle można ją jednoznacznie zdefiniować. A skoro trudno ją zdefiniować, trudno też o niej pisać.
Mam wrażenie, że w Twoich ostatnich piosenkach coraz ważniejsza staje się kobiecość, ale nie taka oczywista i popowa, tylko związana z naturalnością, niezależnością, delikatnością i siłą jednocześnie.
Coś w tym jest. Myślę, że sama staję się coraz silniejsza i coraz bardziej kobieca. Jednocześnie mam poczucie, że tej kobiecości brakuje w otaczającym mnie świecie. Jakby ostatnio nie była modna, a szkoda. Trochę próbuję przypomnieć, że bycie kobiecą nie oznacza bycia słabą.
Dużo zmieniło się też w Twoim podejściu do produkcji muzycznej. Sama coraz mocniej angażujesz się w ten proces. Co najbardziej fascynuje Cię w byciu nie tylko wokalistką, ale również współtwórczynią brzmienia swoich piosenek?
To niesamowite! Sam proces twórczy jest czymś niezwykłym, bo przecież polega na stworzeniu czegoś nowego. Im większy mam w nim udział, tym bardziej ta muzyka jest moja i brzmi tak, jak mi w duszy gra.
Przy „Pieśni o lataniu" ponownie pracowałaś z Miko Blascello. Co sprawia, że dobrze rozumiecie się muzycznie i właśnie z nim chcesz rozwijać bardziej nowoczesną stronę swojej twórczości?
Mikołaj rozumie, czego potrzebuję, a do tego jest bardzo kreatywny i nowoczesny. To również niezwykle pozytywna osoba, która motywuje mnie nie tylko do pracy twórczej, ale też do radosnego podejścia do życia i czerpania z niego satysfakcji. Chyba właśnie tę jego pogodę ducha cenię najbardziej. Oczywiście na drugim miejscu jest fakt, że jest niesamowicie zdolny!
A gdzie przebiega Twoja granica między nowoczesnością a tym, co jest naprawdę Twoje? Czy jest coś, z czego nigdy nie zrezygnujesz, nawet jeśli będziesz coraz mocniej eksperymentować z elektroniką i popem?
Przede wszystkim chodzi mi o moralność, czyli podejście do tekstów i oprawy wizualnej. Mam nadzieję, że w mojej muzyce nigdy nie pojawią się treści obraźliwe czy wulgarne. Podobnie jest z teledyskami i strojami scenicznymi. Nie chciałabym, żeby oprawa mojej twórczości była obraźliwa ani żebym występowała w zbyt skąpych strojach czy nosiła symbole, z którymi się nie utożsamiam.
Kiedyś zaproponowano mi, żebym została twarzą akcji związanej z Czarnym Piątkiem. Miałam piosenkę, której tekst idealnie pasował do tamtych wydarzeń. Przygotowano jednak obrzydliwy teledysk i namawiano mnie do udziału w projekcie, argumentując, że dzięki temu zdobędę miliony wyświetleń. Odmówiłam. Nie chciałam, żeby coś takiego znalazło się w moim artystycznym CV i stało się częścią mojej historii. To było niezgodne z moimi poglądami.
Twoja muzyka nadal bardzo mocno czerpie z natury i słowiańskości. Czy czujesz, że właśnie te elementy odróżniają Cię od wielu współczesnych wokalistek i tworzą Twój własny, rozpoznawalny świat?
Możliwe. Wydaje mi się, że wyróżniają mnie również duchowe, pogodne treści, mój styl śpiewania i sposób prezentacji na scenie.
Teledysk do „Pieśni o lataniu" również jest bardzo blisko natury. Pojawiają się pola, przestrzeń, a nawet... krowy! Opowiedz o tym pomyśle.
Szukałam czegoś, co będzie związane z naturą, a jednocześnie okaże się trochę abstrakcyjne, żeby pasowało do klubowego bitu. Wtedy przyszły mi do głowy moje sąsiadki, czyli krowy klubowiczki z pól za płotem rodzinnego domu moich rodziców. Myślę, że to był strzał w dziesiątkę. Krowy zagrały idealnie!
Jakie masz plany muzyczne na najbliższe miesiące?
Mam w kolejce kilka piosenek do wydania, a także pewne plany na przyszły rok, które na razie zachowam w tajemnicy. Proszę jednak o trzymanie kciuków, żeby wszystko się udało! Plany są duże i szalone, a myślę, że warto trzymać kciuki!