Anastazja Maciąg: "Eurowizja to challenge i zupełnie inna konwencja, w której mogę się pokazać z innej strony. Towarzyszy mi ogromna ekscytacja"

Anastazja Maciąg: "Eurowizja to challenge i zupełnie inna konwencja, w której mogę się pokazać z innej strony. Towarzyszy mi ogromna ekscytacja"

Anastazja Maciąg szczerze o kulisach Eurowizji!

Anastazja Maciąg o tym, dlaczego Raye jest jej bliska:
Jest szczególnie bliska mojemu sercu ze względu na to, że zaczynała swoją karierę jako songwriterka i pisała dla innych artystów. Ja również się tym zajmuję i wydaje mi się, że to pozwoliło jej wyćwiczyć takiego skilla, że te jej numery są po prostu świetnie napisane, no i oczywiście świetnie zaśpiewane.

Czy jest konfliktowa:
Nie. Myślę, że nie. Łatwiej jest mi podpaść w momencie, w którym się na coś umawiamy, a ktoś nie dotrzymuje słowa i, i zawala, kolokwialnie mówiąc, temat. Ale myślę, że wszyscy jesteśmy ludźmi i błędy się zdarzają.

O podwójnie platynowej płycie i wstydzie:
Nadal nie odebrałam tej płyty. Myślę, że jak już skończy się ten cały eurowizyjny chaos, to wtedy się po nią zgłoszę i chyba powieszę na ścianie. Już mnie namawiali moi przyjaciele, ale naprawdę jest mi głupio mieć swoją twarz na ścianie. Też się wstydzę, jak moi bliscy przy mnie puszczają moje piosenki.Jak wchodzę na scenę, to włącza mi się sceniczny mood. I nieważne, kto stoi po drugiej stronie, czy moja mama jest na widowni, czy moi bliscy, to zawsze jestem w moodzie. A jak ktoś tak u mnie w domu puszcza moje piosenki, to ja jestem w dresie, w takim domowym moodzie.

O emocjach związanych z Eurowizją:
Towarzyszy mi ogromna ekscytacja. Jest to challenge i zupełnie inna konwencja, w której mogę się pokazać z innej strony. Wczoraj nagrywałam klip taneczny. To jest taka strona moja, której dawno nie pokazywałam, a prawda jest taka, że zaczęłam swoją przygodę z muzą właśnie od tańca, więc bardzo się cieszę, że mogę wrócić do korzeni. I taki już kamień z serca mi spadł, bo oczywiście musiałam sama zaplanować i przypilnować klip.  Zrobiłam to z ogromną przyjemnością, ale mimo wszystko jakiś stres temu towarzyszył, bo zależy mi zawsze, żeby robić wszystko na sto procent i żeby to wyglądało perfect. I myślę, że tak będzie, bo widziałam już pierwszy montaż i jest tak fajnie! No i teraz zaczynam już przygotowania do występu. Ale też nie jest to jedyny temat, którym żyję, bo teraz moim fokusem jest płyta, kończę drugą płytę i na tym się skupiam. Więc między przygotowaniami eurowizyjnymi jeżdżę do studia i tworzę dalej piosenki. Więc na pewno są to genialne emocje, bardzo się cieszę i przede wszystkim się totalnie tego nie spodziewałam.

O autobiograficznym aspekcie utworu „Wild Child”:
Kiedy jestem wśród ludzi, przy których czuję się komfortowo, myślę, że mam w sobie dużo dziecka. Ale ten taki dzikus też się czasem odzywa. Ten numer jest trochę o takim życiu na krawędzi, między czymś niebezpiecznym, ale trochę pociągającym. No i chyba czasami nas ciągnie w takie różne ciekawe miejsca.

O tym, z kim pracuje przy występie na Eurowizji – światowi twórcy i autor hitowego „Miasta” Roxie.
Utwór napisałam ja z duetem Midfall z Belgii. Genialni songwriterzy, którzy w tym roku mają chyba ponad pięć propozycji z różnych krajów do Eurowizji. Tak i my pisaliśmy w trójkę teksty. Pracuję też z Andrzejem Jaworskim, który odpowiada za utwór „Miasto” Roxie. To on namówił mnie, żebym wzięła udział w Eurowizji. Jak przyszłam do niego pracować właśnie nad płytą, bo również z Andrzejem realizuję swój autorski materiał i sobie tak śpiewałam do mikrofonu, on ustawił jakieś ustawienia po prostu w odsłuchu i mówi: Wow, jak ty śpiewasz. Mówię: Dziękuję. A on: Czemu nie zgłosisz się na Eurowizję? I ja wtedy tak: Mmm, zawsze mi odmawiali, odradzali, że jeszcze za wcześnie, że za młoda, że sobie nie poradzę. On mówi: Kochana, szybciutko, raz, dwa, trzy, robimy piosenkę i jedziemy z tematem. No i tak również się wydarzyło.

O łączeniu na scenie śpiewu i tańca:
Bardzo długo trzymałam się od tego tematu z daleka i czułam, że nie jest to dla mnie, ale ostatnio naprawdę jest kilka numerów, które mnie przyciągnęły. A taniec nie do końca jest to inspiracja k-popowa, bardziej po prostu wydaje mi się, że w tym numerze, gdyby tego tańca nie było, to byłoby czegoś brak, że jest to numer, do którego bardzo pasuje fajna choreografia. I z tego miejsca pozdrawiam Tomka Nakielskiego, który zrobił świetną choreografię. Ja zaczynałam jako dzieciak tańcząc taniec współczesny i długo też działałam w temacie musicalowym, więc tańczyłam i śpiewałam i jazz, i modern jazz, i trochę tańca klasycznego. Ale teraz rzeczywiście bardziej kręci mnie cała hip hopowa strona commercial, jakieś hillsowe rzeczy.

O występie na Eurowizji:
Nie wymyślam choreografii w stu procentach, ale jednak też rzucam swoje pomysły. To, co jest mi wygodne. Ruchy, które przychodzą mi naturalnie, bo nie chcę, żeby to było po prostu odtańczone i odśpiewane. To musi być spójne i taniec musi wychodzić z tego, o czym ja śpiewam i z tego, jaka jest intencja dla mnie.

O stresie przed występem:
Nie mam tego stresu, bo jeszcze nie miałam prób. Ja zazwyczaj wychodzę z założenia, że jeśli próba poszła dobrze, to nie ma się czym stresować. Zawsze jest stres przed wyjściem na scenę, bo każdemu z nas zależy na tym, żeby jak najlepiej się pokazać i żeby po prostu widz dostał to, czego oczekuje. Natomiast na ten moment jeszcze sama nie wiem, jak to będzie wyglądało w obrazku. Mamy zaplanowane światła, mamy zaplanowaną choreografię, outfity i tak dalej, ale dopiero jak ja zobaczę, jak to wygląda w całości i wtedy będę w stanie coś więcej z tego wywnioskować. Na ten moment staram się nie stresować na zapas. Po prostu. Ta Eurowizja dodała mi też dużo motywacji. Cisnę siłkę, robię dużo cardio, żeby po prostu mieć kondycję, żeby zaśpiewać i zatańczyć, żeby było super. Naprawdę podchodzę do tego jako po prostu takie wyzwanie. Ale moje życie nie kończy się na Eurowizji. Mam jeszcze naprawdę dużo więcej rzeczy do zrobienia.

Ogromnie bym chciała. Oczywiście, że tak. Co nie zmienia faktu, że jeśli to się nie uda, no to robię dalej rzeczy. Ale na ten moment moje nastawienie jest takie, że ja tam jadę. Wiesz, o co chodzi. Bo uważam, że manifestacja tutaj działa bardzo mocno i ja codziennie idę spać i widzę siebie na tej scenie. Wydaje mi się, że totalnie bym to udźwignęła i jeśli chodzi o show, całkiem nieźle mówię po angielsku, więc myślę, że wstydu też by nie było i na maksa widzę siebie w tej konwencji, bo czuję się trochę jakbym wróciła właśnie z tych dziecięcych lat do teatru, gdzie był ten musical i musiałeś i zatańczyć i zaśpiewać. Wejść w strój, zdążyć się przebrać, dobrze wyglądać i dobrze się zaprezentować. A ja jestem bardzo zadaniowa, więc

O konkurencji w preselekcjach i byciu autorką innej piosenki!
Ja z większością z tych osób pracowałam po prostu. Jestem współautorką jednej z piosenek. Tylko, że jak pisaliśmy tą piosenkę, to nie wiedzieliśmy, że ona będzie na Eurowizji, a ja wtedy jeszcze nie wiedziałam, że się zgłoszę

O Soblu i starcie kariery:
Dla mnie to jest mega niesamowite wspomnienie. Do tej pory jestem ogromną fanką jego muzyki, a wtedy można powiedzieć, że pomógł mi zrobić taki ogromny krok w mojej karierze. To było cztery lata temu.
Jakby ktoś nie znał sytuacji, to przytoczę szybko, że po jego koncercie mieliśmy okazję zaśpiewać razem. Ja wtedy brałam udział w konkursie, gdzie do wygrania był kontrakt z wytwórnią. No i on wtedy nagrał taki filmik, że ej joł, głosujcie na nią, ona jest mega zdolna. No i udało mi się ten konkurs wygrać, więc zawsze on gdzieś tam też ma takie specjalne miejsce w moim sercu. No i uważam, że jest naprawdę genialny i jest bardzo fresh, że on już jest w takiej pozycji, że nie musi iść za trendami, tylko je kreować. I uważam, że mądrze korzysta z tej pozycji.

Mam do tej pory kurtkę, którą mi wtedy podpisał i zastanawiałam się w ogóle czy ją dzisiaj założyć, ale stwierdziłam, że jednak wild child no to muszę tak troszkę futerko zapodać, ale ta kurtka wisi u mnie w szafie. Często ją noszę i za każdym razem jak ją zakładam to te wspomnienia są ze mną i mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy na jakiejś scenie razem. Albo że jakiś duet w ogóle zrobimy

O tym jak Bedoes uratował jej życie:
To jest moja też ogromna inspiracja i jego płyta, zawsze to mówię, to są mocne słowa, ale uratowała mi życie w pewnym sensie, w takim momencie, w którym było mi bardzo trudno i z wieloma rzeczami nie potrafiłam sobie poradzić i ogarnąć w swojej głowie, no to słuchałam rewolucji romantycznej. I tak codziennie rano, jak szłam do tego liceum i mówię: o nie, znów kolejny dzień szaro, buro, ale dobra, jak on dał radę, to ja też. Więc ta rewolucja romantyczna jest mi bardzo bliska. Ostatni numer Kamień z serca katuje. Po prostu do tej pory, mimo że numer ma chyba, nie wiem, z siedem minut

O Dawidzie Kwiatkowskim:
To nie była współpraca tylko wokół Voice'a, bo my przez naprawdę jeszcze dosyć długi okres czasu dosyć często się widzieliśmy i mieliśmy wiele takich fajnych interakcji. Ja zawsze traktowałam Dawida jako takiego swojego pierwszego branżowego przyjaciela, na którego mogłam liczyć. Pamiętam, jak zrobiłam swój pierwszy singiel ever, to wysłałam go właśnie do niego i zapytałam o feedback. Jak podpisywałam swój pierwszy kontrakt, również zapytałam się jego o to, co o tym myśli i jakie ma dla mnie sugestie. Myślę, że zawdzięczam mu wiele, yhm... Zawdzięczam mu to, że uniknęłam wielu upadków na samym starcie, bo mnie po prostu przed tym przestrzegł jako już starszy, bardziej doświadczony kolega. I jest cudownym człowiekiem. Naprawdę mam z nim masę takich ciepłych wspomnień. Do tej pory pamiętam, jak to chyba były jakieś moje piętnaste czy szesnaste urodziny. Oni wtedy wydawali numer bez ciebie, rano jeszcze byli śniadaniówce, a wieczorem byli u mnie pod Olsztynem na imprezce urodzinowej, gdzie robiliśmy kulig i jedliśmy kiełbaski z grilla i po prostu była genialna atmosfera. Bardzo ciepło to wspominam. Ostatnio również mieliśmy okazję minąć na innym projekcie telewizyjnym, który niebawem. I tam również bardzo ciepło, bardzo ciepło o mnie mówił, ale też bardzo się cieszyłam, że mogę go zobaczyć, bo dawno się nie widzieliśmy. I właśnie pod koniec tamtego roku pierwszy raz po takiej długiej przerwie się zobaczyliśmy i oboje mieliśmy taką refleksję, że jaki progres? Bo on też bardzo się zmienił, bardzo dojrzał w tej muzyce. Mam wrażenie, że znalazł jakiś taki swój nowy zakątek w sobie, który teraz eksploruje i jest bardzo ciekawy. Ja za niego zawsze będę ogromnie trzymała kciuki i też zawsze będzie dla mnie bardzo ważną osobą na tej mojej drodze. Myślę, że gdyby nie on, to mogłoby mnie tutaj nie być po prostu, bo, yyy, bo myślę, że mogłabym skręcić w inne dróżki, które by mnie zaprowadziły nie tam, gdzie trzeba.

I do tego jest prze-przystojnym gościem, więc jakby cały ideał, prawda? Dzisiaj widziałam, jak jego dentysta wstawił z nim zdjęcie, jakie piękne białe zęby. Idealalne.

O tym, że jest blisko z Roxie
Też nieraz w takich momentach, gdzie mi było ciężko to mogłam na nią liczyć. Myślę o kim jeszcze... Z Alą też bardzo dużo spędziłam czasu w te wakacje, bo pracowałyśmy nad jej materiałem. Byłyśmy w Gdańsku na weekend i sobie siedziałyśmy na saunie i pisałyśmy muzę i w ogóle było super, więc też czułam z nią takie connection, że miałyśmy wiele takich samych doświadczeń po drodze, jako dziewczyny, które bardzo młodo wchodziły w tą branżę, to też się wiąże z jakimiś tam konkretnymi zagrożeniami, więc czułam z nią takie bardzo fajne flow. Hmmm i myślę, myślę, żebym nikogo nie pominęła, ale tak na pierwszy wiesz.

O tym która polska artystka ją inspiruje:
Ja bardzo lubię Margaret. Uważam, że ona świetnie wskakuje w trendy, że ona widzi, że coś zaczyna nowego grzać i ona już, już tam jest, już to wyeksplorowała i już taki numer ma. Bardzo ją cenię za różnorodność. No, Natalka, Natalka Szroeder też uważam, że przepiękny głos, przepiękna kobieta. Jak ona jest piękna na żywo! Ja nie mogłam się na nią napatrzeć, przysięgam. I ich wspólny numer Sold Out i Natalki numer „Powinnam” tak genialny. Bardzo lubię Marinę. Wydaje mi się, że to jest trochę taki vibik na zasadzie ona naprawdę bardzo szybko zaczęła wyprzedzać trendy. Ona zaczęła robić te kobiece, trapowe rzeczy, zanim ktokolwiek jeszcze zaczął to robić. Wtedy ludzie patrzyli na to i mówili what? A jak to zaczęło być popularne, to ten jej materiał był rok po wydaniu, więc już nie był taki świeży. Ale uważam, że jest genialna. Ma świetny wokal, jest bardzo stylowa, jest bardzo wymagająca, co ja lubię i za każdym razem miałam też przyjemność pracować nad jej materiałem i pisać z nią. To bardzo mnie rozwijają te sesje. Ona jest bardzo taką szczególarą, więc zawsze te numery są po prostu takie wiesz, dopięte naprawdę na ostatni guzik. Tam każdy chórek jest posłuchany trzy razy i przesunięty dwa razy w prawo i dwa razy w lewo, żeby znaleźć dla niego ten idealny pocket. Ja lubię taką pracę. Też świetna jest Zalia i ostatnio w końcu błyszczy. A ja ją zauważyłam jak wydała swój numer Sierpień. To było chyba na samym początku takim jej kariery. Przepiękna dziewczyna z przepięknym głosem. No jestem, jestem też fanką zdecydowanie. Lubię też Sarę James bardzo niedawno byłam na koncercie. Świetne show. Myślę, że to jest też artystka, która mam nadzieję, że kiedyś wyjedzie poza Polskę, bo totalnie uważam, że na to zasługuje. Jest gotowa.

O tym czy widzi siebie za granicą:
Jest to też na liście moich marzeń. Z mojego doświadczenia, jak pracowałam właśnie czy w Londynie, czy po prostu za granicą. Jak chcesz robić karierę międzynarodową, to najpierw dostajesz takie pytanie, co zrobiłeś w swoim kraju? I trochę takim biletem, żeby przejść dalej, jest to, żeby w swoim kraju już jakiś sukces osiągnąć. No i myślę, że tutaj w Polsce jeszcze mam dużo rzeczy do zrobienia, że jeszcze naprawdę miałam taki moment, że właśnie z Momentem, że już ta szersza publiczność mogła mnie usłyszeć. Ale myślę, że może jeszcze mam dużo naprawdę do zaoferowania i chciałabym tutaj podziałać, przede wszystkim.

Komentarze:

Zobacz również: