Industrialne bity, popowa bezczelność, kobieca energia i momenty całkowitej bezbronności.
Na debiutanckim albumie „PRIMA” ADÉLA pokazuje wszystkie swoje oblicza — od pewnej siebie przyszłej gwiazdy po 22-latkę, która wciąż próbuje poukładać własny świat. Premierze płyty towarzyszy teledysk do „Nicole Kidman”, a już wkrótce artystka ruszy w wyprzedaną trasę, która 2 marca dotrze do warszawskiej Stodoły.
ADÉLA realizuje swój własny amerykański sen – „W Magazine”
ADÉLA urodziła się, by zostać gwiazdą popu – „Vogue”
Jej zamiłowanie do molowych akordów i metakomentarza przywodzi na myśl wczesną Lady Gagę – „The Atlantic”
W erze popu produkowanego z myślą o algorytmach ADÉLA robi wszystko po swojemu – „Interview Magazine”
Następna popowa sensacja – „Rolling Stone”
Nakładem Capitol ukazał się debiutancki album ADÉLI „PRIMA”. Producentami wykonawczymi materiału są Blake Slatkin i Dylan Brady. To płyta opowiedziana głosem młodej kobiety, która przejmuje kontrolę nad własną siłą, bez kompleksów zmierza w stronę marzenia o popowej sławie i dokumentuje w piosenkach każdy etap tej drogi.
Premierze „PRIMY” towarzyszy teledysk do „Nicole Kidman”. Wyreżyserowany przez Hannah Lux Davis klip pełen jest odniesień do najbardziej ikonicznych ról laureatki Oscara – m.in. w filmach „Oczy szeroko zamknięte”, „Moulin Rouge!”, „Narodziny” i „Babygirl” – a także do jej słynnej reklamy kin AMC Theatres.
Opowiadając „W Magazine” o inspiracji do utworu, ADÉLA wspomina: – Zostałam zaproszona na imprezę związaną ze Złotymi Globami. Nigdy wcześniej nie wystąpiłam w filmie, ale wystroili mnie, ułożyli włosy i wyglądałam naprawdę dobrze. Włosy były bardzo puszyste, a gorset tak ciasny, że pomyślałam: „Czuję się teraz jak Nicole Kidman”. Po tym jak obejrzałam „Oczy szeroko zamknięte”, obsesyjnie się nią zafascynowałam. Dla mnie jest prawdziwą gwiazdą.
Na debiutanckiej EP-ce ADÉLA wyważyła drzwi do branży potężnymi, industrialno-popowymi utworami. „PRIMA” pokazuje jednak znacznie pełniejszy, bardziej złożony obraz jej osobowości. Artystka tłumaczy: – Chciałam, żeby ten album brzmiał dokładnie jak 22-letnia dziewczyna. W moim życiu dzieje się mnóstwo rzeczy. Taka jest natura bycia młodą kobietą. W moim wieku słyszysz albo: „Ona jest naprawdę wielowymiarowa”, albo: „Jest zabawna i niczego nie traktuje poważnie”. Próbowałam wyrazić obie strony. Połączyłam twarde z miękkim, wrażliwość z luzem i pewnością siebie, a mocne bity z kobiecą energią. Zrobiłam dokładnie to, na co miałam ochotę.
Na „PRIMIE” ADÉLA wyraża siebie bez ograniczeń, jednocześnie oddając hołd artystom, którzy jako pierwsi wprowadzili ją w świat popu. W wyprodukowanym przez Cashmere Cata „I’m The Man” pojawia się intro przywodzące na myśl wczesne produkcje Ariany Grande, ale to tekst stanowi tu najważniejszy punkt. ADÉLA odwraca tradycyjne role płciowe, patrząc na relacje z perspektywy kobiety, która nie zamierza pomniejszać własnych sukcesów.
W „Fantasize” artystka sięga natomiast po charakterystyczny, pełen pewności siebie szept kojarzony z Britney Spears, przełamując czwartą ścianę w utworze celebrującym kobiecą seksualność i prawo do przyjemności. „PRIMA” nie jest jednak wyłącznie demonstracją siły. ADÉLA zostawia na niej dużo przestrzeni na czułość i wrażliwość – jak w zapowiadającym album singlu „Red Bottoms” czy w „Hitachi”.
Jeszcze bardziej odsłania się w „Therapy” – jednym z najbardziej osobistych momentów płyty. Utwór powstał w czasie, gdy artystka była poważnie chora, a jednocześnie próbowała pogodzić intensywną trasę koncertową, sesje nagraniowe i kolejne zobowiązania. Na tle oszczędnych partii klawiszowych i mocno przetworzonego auto-tunem wokalu ADÉLA zapisuje emocje niemal jak w pamiętniku. Raz kieruje frustrację w stronę przedstawicieli branży muzycznej, by za chwilę opowiedzieć o wyjątkowej więzi między starszą i młodszą siostrą, które dzieli sześć tysięcy mil.
Artystka wkrótce ruszy w wyprzedaną trasę koncertową, która będzie miała także polski przystanek. 2 marca 2027 roku ADÉLA wystąpi w warszawskiej Stodole. Organizatorem koncertu jest Alter Art.