Koncert Erosa Ramazzottiego, naszpikowany przebojami, wywołał wśród fanów ogrom wspomnień!
Wieczór w TAURON Arenie Kraków, zrealizowany w ramach trasy UNA STORIA IMPORTANTE WORLD TOUR, był nie tylko promocją najnowszego albumu, ale przede wszystkim spotkaniem z artystą, którego muzyka od dekad towarzyszy kolejnym pokoleniom słuchaczy. Do tego przekonaliśmy się, że Eros niezmiennie pozostaje jednym z najważniejszych i najbardziej kochanych włoskich artystów w Polsce.
Już sama nazwa trasy - „Una storia importante”, czyli „ważna historia” - niesie w sobie klucz do zrozumienia tego projektu. Koncert Erosa był opowieścią o drodze artysty, jego relacji z publicznością i emocjach, które przez lata budowały jego twórczość. To wspólna historia, jaką artysta pisze ze swoimi fanami od początku kariery w latach 80. aż po dziś dzień.
Powrót Erosa do Polski po trzech latach, miał w sobie wyraźny ładunek emocji. Ramazzotti, obok Andrei Bocellego, należy do grona najbardziej rozpoznawalnych włoskich wykonawców w Polsce. Jego relacja z publicznością opiera się na nie tylko na popularności - to autentyczna więź, budowana latami. Wpływ na to mają melodyjne, łatwo zapadające w ucho piosenki, które przeszły do kanonu światowej muzyki rozrywkowej. I choć brzmią… po włosku, to u nas w Polsce mocno się zakorzeniły.
Już od pierwszych dźwięków „Taxi Story” artysta wzbudził owacje fanów, którzy szybko przekonali się, że mają do czynienia z koncertem dopracowanym w każdym detalu. Eros przywiózł do Krakowa pełną, imponującą produkcję: rozbudowaną scenę z dwoma wybiegami, monumentalne ekrany oraz liczny zespół instrumentalistów i chórzystek. Wszystko to tworzyło spójne widowisko, w którym muzyka, obraz i światło wzajemnie się uzupełniały, nie przytłaczając jednak tego, co najważniejsze - emocji.
Setlista koncertu została zbudowana z wyczuciem dramaturgii. Obok utworów z albumu „Una storia importante” pojawiły się kompozycje, które na stałe wpisały się w historię europejskiego popu. Publiczność reagowała entuzjastycznie już przy pierwszych taktach „Quanto amore sei” czy „Un’emozione per sempre”, a kolejne utwory - „Adesso tu”, „Se bastasse una canzone”, „Cose della vita” czy zaśpiewane na sam koniec „Più Bella cosa” – ochocze śpiewane były nie tylko przez fanów zgromadzonych najbliżej sceny.
Szczególną uwagę zwracały momenty bardziej intymne, jak „Stella gemella” czy „Più che puoi”, w których Eros Ramazzotti udowadniał, że jego siłą pozostaje nie tylko bardzo charakterystyczna barwa głosu, ale przede wszystkim umiejętność opowiadania własnej historii - prostej, a jednocześnie uniwersalnej, o samotności i trudnych relacjach.
Wokalista często skracał dystans między sceną a publiką. Chętnie schodził do fanów - i to kilka razy w ciągu całego koncertu - przytulał się z nimi, rozdawał autografy, także na kobiecych biustach, rzucał kostki do gitary. To bardzo się podobało.
Finał koncertu przyniósł to, na co czekali wszyscy - największe przeboje i wspólne śpiewanie. Widać było jednak, że sam Eros świetnie się bawi. Na koniec publiczność oklaskiwała nie tylko wokalistę, ale także jego zespół oraz piękne chórzystki, które zrobiły ogromne wrażenie, zwłaszcza na męskiej części widowni.
Koncert w Krakowie był historią śpiewaną przez Erosa Ramazzottiego, ale ona wciąż się pisze. Mimo upływu lat jego muzyka nie traci na aktualności, a zyskuje nowe znaczenia. Ten wieczór okazał się pełen emocji, wspomnień i potwierdził, że niektóre historie naprawdę są… una storia importante.
- To był koncert, który idealnie pokazuje, na czym polega fenomen Erosa Ramazzottiego. Z jednej strony mieliśmy do czynienia z wielką, światową produkcją, a z drugiej - z artystą niezwykle bliskiego publiczności. Ta równowaga sprawia, że jego występy są tak autentyczne i poruszające. Polska publiczność od lat darzy go ogromną sympatią i było to wyraźnie widać w Krakowie – powiedział Janusz Stefański z agencji Prestige MJM.