Czy debiutantki wywrócą Eurowizję do góry nogami? Ola Antoniak, Karolina Szczurowska i Anastazja Maciąg mogą zaskoczyć „pewniaków”

Czy debiutantki wywrócą Eurowizję do góry nogami? Ola Antoniak, Karolina Szczurowska i Anastazja Maciąg mogą zaskoczyć „pewniaków”

Bukmacherzy już wskazują faworytów, media rozpisują się o znanych nazwiskach, a widzowie szykują się na kolejną „pewną” wygraną.

Historia Eurowizji pokazuje jednak, że największe niespodzianki bardzo często przychodzą z drugiego szeregu. W tym roku coraz głośniej mówi się o trzech artystkach, które nie są telewizyjnymi pewniakami, ale mogą namieszać najbardziej: Oli Antoniak, Karolinie Szczurowskiej i Anastazji Maciąg.

Ten scenariusz polscy widzowie znają aż za dobrze. Jeszcze chwilę przed finałem wszyscy byli przekonani, że Jann jest murowanym zwycięzcą preselekcji. Media, social media i komentarze nie pozostawiały złudzeń.

Tymczasem niemal znikąd pojawiła się Blanka i to ona ostatecznie wygrała, wywracając przewidywania do góry nogami i pokazując, że eurowizyjne reguły rządzą się własnymi prawami.

Czy w tym roku historia może się powtórzyć?

Wszystkie trzy artystki w ostatnich tygodniach były gościniami Mateusza Opyrchała w eurowizyjnej edycji podcastu „Studio 96” na antenie RMF FM, gdzie otwarcie opowiadały nie tylko o swoich utworach, ale też o emocjach, kulisach branży i podejściu do samego konkursu.

Ola Antoniak to przykład debiutu, który wymknął się wszelkim prognozom. Jej pierwszy singiel „Don’t You Try” ma już obecnie niemal 5 mln wyświetleń, a sama artystka mówi o Eurowizji nie jak o marzeniu, lecz jak o celu do zrealizowania — bez kompleksów i bez oglądania się na bardziej znane nazwiska.

Karolina Szczurowska idzie zupełnie inną drogą. Studentka piątego roku medycyny, która równolegle walczy o Eurowizję, stawia na emocjonalny przekaz zamiast konkursowej kalkulacji. Jej utwór „Nie bój się” porusza temat strachu, depresji i potrzeby bliskości — tematów rzadko eksplorowanych w eurowizyjnej formule.

Anastazja Maciąg z kolei wchodzi do preselekcji z bagażem doświadczeń, ale bez pozycji „pewniaka”. W rozmowie na antenie RMF FM mówiła wprost o kulisach branży, relacjach z Roksaną Węgiel i Dawidem Kwiatkowskim oraz o muzyce, która pomogła jej przetrwać najtrudniejszy moment w życiu. Dla niej Eurowizja to nie kolejny projekt, ale symboliczny nowy początek.

Wspólnym mianownikiem tych trzech artystek jest brak statusu medialnej „oczywistości”. Nie są nazwiskami, które od miesięcy typuje się do zwycięstwa. A właśnie takie historie — jak pokazuje eurowizyjna przeszłość — potrafią najmocniej rozpalić emocje widzów.

Czy tegoroczne preselekcje znów zakończą się niespodzianką i czy debiutantki zagrożą branżowym faworytom oraz telewizyjnym pewniakom? Eurowizja już nieraz udowodniła, że logika i przewidywania kończą się dokładnie w momencie, gdy gasną światła na scenie.

Komentarze: