Marek Piowczyk: "Internet zmienia dostęp do muzyki, możliwości jej wydania - ma to dwie strony medalu"

Marek Piowczyk: "Internet zmienia dostęp do muzyki, możliwości jej wydania - ma to dwie strony medalu"

Formacja Marek Piowczyk Trio zainstniała na polskiej scenie muzycznej wraz z występem w popularnym telewizyjnym show "Mam Talent". Ponad trzy lata po tym wydarzeniu, fani grupy z Zabrza doczekali się wreszcie debiutanckiego albumu - który zresztą nie powstałby bez ich pomocy! Między innymi o tym, jak powstawał album "Desire", z Markiem Piowczykiem rozmawiał - Przemek Kokot.

PRZEMEK: 3 lutego miała miejsce premiera Waszego albumu "Desire". W tłumaczeniu na język polski oznacza to "pragnienie". Pragnienie czego? Przybliż nam genezę tytułu i jego znaczenie.

MAREK: "Desire", czyli jak wspomniałeś, "pragnienie". Jeśli chodzi o genezę tytułu płyty - to również tytuł jednego z utworów, który znalazł się na płycie. W czasie jego wykonywania podczas koncertów, odbiorcom udziela się spora energia. Pomyślałem, że to najlepszy wybór na nazwę płyty, który w dużej mierze określa jej ładunek energetyczny.

Wydaliście album – czad! To jaki będzie następny krok?

Jesteśmy w trakcie dopinania trasy koncertowej promującej nasz świeżo wydany album. Następne kroki - na pewno muzyczne, o których jeszcze przyjdzie pora porozmawiać :) Póki co skupiamy się na płycie, jej promocji i nadchodzących koncertach - chcemy, by dotarła do jak największej liczby odbiorców.

Środki na wydanie plyty pozyskaliście m.in. za pośrednictwem crowdfundingowego portalu Polak Potrafi. Kto wpadł na pomysł aby wziąć w tym programie udział?

Dokładnie tak, wydanie płyty okazała się mocno motywującym i wzruszającym doświadczeniem. Uświadomiliśmy sobie, że ludzie chcą muzyki Marek Piowczyk Trio, że same koncerty i festiwale to zdecydowanie za mało. Pomysłodawcą była moja osoba.

Wierzyliście od początku w jego powodzenie?

Absolutnie, nawet nie zakładaliśmy, że uzbiera się połowa potrzebnej kwoty. Tymczasem całość wraz z nadwyżką została zgromadzona w 11 dni, licząc od daty startu projektu! Był to absolutny szok i jak już wspomniałem - spore wzruszenie. Takie chwile uświadamiają, że szczere, bezkompromisowe działania muzyczne są doceniane, a sama płyta dzięki wspierającym zyskuje nieocenioną wartość.

Zespół spotyka się z entuzjastycznym przyjęciem fanów, a płyta cieszy popularnością słuchaczy i mediów. Brzmi jak marzenie każdego muzyka. Zapewne macie apetyt na więcej?

Rzeczywiście, serce się raduje. Cieszymy się każdym gestem, dobrym słowem, a przede wszystkim odbiorem płyty i muzyki MPT. Myślę, że warto doceniać wszystko to, co dzieje się dookoła i konsekwentnie podążać własną ścieżką. Co dalej - zobaczymy. Myślę, że w samej drodze jest największa wartość. W tym wszystkim trzeba przede wszystkim pamiętać o drugim człowieku, by całość miała głębszy sens.

Planujecie dalszą przygodę z telewizją? Występ w "Mam Talent" to był sukces – zdobyliście serce publiczności i rozgłos. Macie w planach powtórkę?

Było to bardzo miłe doświadczenie z świetnym odbiorem jurorów i publiczności. Ku naszemu zdziwieniu mogliśmy prezentować, bez ingerencji producenta, zupełnie autorski materiał - również w półfinałach na żywo. Występy w telewizji uczą skupienia, odporności na stres, dzięki niej można dotrzeć do większego grona odbiorców. Mówi się, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki jednak myślę, że telewizja to potrzebne przy promocji muzyki medium i czasem warto zagrać z głową przed kamerami. Miejmy jednak na uwadze, że występy w telewizji nie zastąpią pracy nad sobą, rozwoju muzycznego czy tworzenia autorskiej muzyki. Trzeba też pamiętać by w takich chwilach pozostać sobą.

Duże osiągniecie prezentujecie w kwestii występów live. Jakie emocje towarzyszą Wam na scenie?

Tak jak wcześniej wspomniałem, sądząc po reakcjach publiczności to przede wszystkim spory ładunek energetyczny. Myślę, że jest to możliwe dzięki szczeremu, bezkompromisowemu przekazowi i sporej dawce improwizacji, dzięki czemu każdy koncert jest inny. Można wyczuć, że na scenie wzajemnie „podkręcamy się" muzycznie co udziela się publiczności.

A inspiracje? Zasłuchiwaliście ulubionych wykonawców w czasie sesji nagraniowej?

Największa inspiracja to przede wszystkim życie i ludzie, których spotykamy na swojej drodze. Zbyt wiele pięknej muzyki powstało by określić tzw. TOP 3 Artystów. Najważniejszym wyznacznikiem jest jednak bezkompromisowość  i energia muzyczna, która do nas trafia. W czasie sesji przede wszystkim słuchaliśmy wewnętrznych odczuć - czy nagranie „żre". To było najistotniejsze i tego się trzymaliśmy. Same utwory dobrze ograliśmy wcześniej, wiec całość nagrań poszła sprawnie.

Widać, że jesteście za pan brat z nowymi mediami – w tym portalami crowdfundginowymi, myślicie, że przyszłość muzyki należy do tego typu rozwiązań?

Nowe media to potęga. Tego typu portale pozwalają ominąć wiele przeszkód i dotrzeć do wielu ludzi. Internet zmienia dostęp do muzyki, możliwości jej wydania - ma to dwie strony medalu, jednak rozwój techniki jest nieunikniony. Jak widać - nam pomógł wiele :)

Co z trasą koncertową? Gdzie Was można będzie zobaczyć, posłuchać i przybić piątkę?

Jesteśmy na końcowym etapie organizowania ogólnopolskiej trasy koncertowej, na której również będziemy prezentować numery z płyty "Desire". Wszystkie szczegóły o nadchodzących koncertach niebawem na stronie fb naszego zespołu: http://www.facebook.com/marekpiowczyktrio/

Zapraszamy wszystkich serdecznie, do zobaczenia i usłyszenia :)

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze: