Deep Purple: Zejść ze sceny niepokonanym!
Opinia Wyspy.fm

Deep Purple: Zejść ze sceny niepokonanym!

Deep Purple w Polsce czuło się jak w domu. Nie zdziwiłem się, gdy zapowiedziano, że pojawią się w ramach „The Long Goodbye Tour” na dwóch koncertach – w Łodzi i w Katowicach. Miałem przyjemność pożegnać (chociaż wątpię, że to był ostatni-ostatni koncert w naszym kraju) się z Pupplami w Katowicach. Tak zapełnionego Spodka nie widziałem dawno (ostatni raz chyba rok temu na Pomarańczowej Trasie Kultu), a przekrój wiekowy był znaczy: od dzieciaczków po siwych panów, równolatków Gillana.

Setlista zespołu nie była mocną stroną wydarzenia: na początek „Time For Bedlam” z nowej płyty (wraz z recytacją Gillana) oraz „Fireball”. Bardziej podobało mi się już wykonanie „Strange Kind Of Woman”. Uśpiły mnie za to utwory z dwóch ostatnich płyt, zagrane kolejno po sobie „Johnny’s Band”, „Uncommon Man” i „The Suprising”. Chwila powrotu do przeszłości w postaci „Lazy” (cóż, leniwi to oni byli układając setlistę) i kolejny nowy utwór – „Birds Of Prey” – kolejny usypiacz. Lubię, gdy zespoły grają nowy materiał na koncertach, ale płyta „inFinite” jest po prostu słaba. Od momentu solo na keyboardzie Dona Airey wróciliśmy na znane wody – i tu też rozczarowanie set listą – taki zestaw utworów Deep Purple grają odkąd pamiętam: „Perfect Strangers”, „Space Truckin’” i niezawodne „Smoke On The Water”. Bis? Oczywiście „Hush” i „Black Night”. Panowie, to się robi nudne! Szlagiery zostały zagrane z pełną mocą, na „Smoke On The Water” Spodek odleciał, ale dla mnie niedosyt.

Ian Gillan ma już ponad 70 lat. I to widać, często znika ze sceny, a koledzy odciążają go jak mogą za pomocą wstawek instrumentalnych. Uważam, że odejście na emeryturę to dobry pomysł – schodzą ze sceny niepokonani, bez uczucia sprzedania się. Deep Purple zawsze robili to co chcieli. Pytanie tylko: na czyje koncerty teraz chodzić będą Polacy?

Komentarze: