Wieczór z najszybszym skrzypkiem świata: magiczny koncert Davida Garretta

Wieczór z najszybszym skrzypkiem świata: magiczny koncert Davida Garretta

Spotkanie z Davidem Garrettem w Hali Stulecia we Wrocławiu było nie tylko koncertem, ale prawdziwym spektaklem emocji i wirtuozerii.

Dźwięki skrzypiec poruszyły do głębi fanów, którzy szczelnie wypełnili widownię. Występ udowodnił, że klasyka na najwyższym poziomie obroni się bez zbędnych dodatków! 

Hala Stulecia we Wrocławiu przez jeden marcowy wieczór stała się miejscem, gdzie czas na chwilę się zatrzymał. Dźwięki skrzypiec Davida Garretta dotarły do najdalszych zakątków tego monumentalnego obiektu tak charakterystycznego dla Dolnego Śląska. Koncert niesamowitego artysty był nie tylko spotkaniem z muzyką takich klasyków jak Saint-Saëns, Vivaldi, Schubert, Dworzak czy Glück, ale także z magią i emocjami

Oszczędna scenografia, składająca się głównie z zapalonych świec, dodała wyjątkowego klimatu wydarzeniu. Kiedy górne światła zgasły, na scenie pojawił się David Garrett. Towarzyszyli mu jedynie dwaj muzycy: Franciscus van der Heijden oraz Rogier van Wegber. I nagle atmosfera nabrała intymności i mistycyzmu.

Występ rozpoczął się od delikatnych dźwięków utworów „Sicilienne” i „Estrellita”. Później publiczność usłyszała melancholijną melodię z „Orfeusza i Eurydyki”.  Stopniowo brzmienie skrzypiec Davida Garretta nabierało mocy i intensywności. Artysta poprowadził widzów w muzyczną podróż przez nieco mroczny „Danse Macabre” skoczny „Marsz Turecki” aż po rzewną pieśń „Songs My Mother Taught Me”. W drugiej części koncertu David Garrett również rozpoczął od delikatnych brzmień, ale po chwili Halę Stulecia wypełniały już dużo bardziej dynamiczne melodie. Przy czym muzyk pokazał, że całkiem zasłużenie należy do niego przydomek „najszybszego skrzypka świata”. Prędkość, z jaką wydobywał dźwięki w utworach „Asturias” i „Hora Staccato” mogła zadziwiać! Każda kolejna melodia była interpretowana z pasją i prawdziwą wirtuozerią. Oszałamiające tempo, technika i ekspresja poruszyły nawet najbardziej wymagających melomanów.

Nie tylko umiejętności muzyczne artysty zachwyciły publiczność. Jego zdolność do łączenia tradycji z nowoczesnością, tworzenia mostu między światem klasycznym a współczesnym, sprawiła, że koncert był nie tylko wyjątkowym wydarzeniem, ale także artystyczną ucztą. David Garrett w ramach Iconic Tour udowodnił, że klasyka na najwyższym poziomie obroni się sama i nie potrzebuje dodatkowych fajerwerków.

Emocje publiczności były wręcz namacalne: od momentu, gdy pierwsze dźwięki wypełniły przestrzeń, aż po finałowe „Bella Ciao”. Niektórzy trzymali oddech w napięciu, chłonąc każdy najmniejszy dźwięk, inni podziwiali w zadumie wirtuozerię skrzypka, a jeszcze inni nie mogli się powstrzymać od entuzjastycznych oklasków i okrzyków zachwytu. Wiele osób podąża za Davidem Garrettem przez pół Europy, zaliczając kolejny występ swego idola. Dla innych z kolei koncert w ramach Iconic Tour we Wrocławiu był spełnieniem muzycznych marzeń.

- O tym, że David Garrett jest wielkim artystą, wiemy nie od dzisiaj. Występuje na scenach całego świata od blisko trzech dekad, więc różnych koncertów w jego wykonaniu można było już trochę zobaczyć. Myślę jednak, że takie występy jak ten dzisiejszy w Hali Stulecia we Wrocławiu dopiero uświadamiają nam, że Garrett jest wielkim muzykiem – wirtuozem, a nie tylko showmanem. Podczas tego koncertu nie było fajerwerków i spektakularnych efektów czy ciekawej oprawy. Była za to prawdziwa muzyka, która w połączeniu z prawdziwym artyzmem zjednoczyła komplet publiczności, która zechciała kupić bilety właśnie na taki koncert. Podobnie było już przed rokiem w Warszawie i teraz powtórzyło się we Wrocławiu. Polska publiczność kocha Davida Garretta nie tylko w tym wydaniu spektakularnych przebojów popowych, ale również wtedy, gdy artysta pokazuje, że potrafi pięknie grać klasyczne utwory na tradycyjnych skrzypcach – powiedział tuż po koncercie Janusz Stefański z agencji Prestige MJM.

Komentarze: