Nasza recenzja

Hozier (edycja specjalna)

Jego Take Me To Church w komercyjnych stacjach radiowych było tym, czym wcześniej było w nich Somebody That I Used To Know Gotye. Andrew Hozier, bo to o nim mowa, swoim flagowym singlem z zeszłego roku dotarł na pierwsze miejsca list przebojów, na sceny największych festiwali (w Polsce mogliśmy Irlandczyka zobaczyć na Open'erze), a album zdobywał wyróżnienie za wyróżnieniem. Niedawno ukazała się jego dwupłytowa reedycja.

Pozwolę sobie na odrobinę prywaty - Hozier mnie męczy. Głównie głosem, bo słychać jak wokalista w wyższych rejestrach bardzo nie wyrabia, a momentami wręcz fałszuje. Jednak nie mogę mu odmówić pisania świetnych melodii z gatunku alt-rockowych z konstrastami psychodelii, gotyku i folku. I chociaż nie jest to płyta idealna - jest tam kilka pułapek typowych dla debiutantów - to muzycznie ten album trzyma naprawdę wysoki poziom. Podobnie tekstowo, gdzie aż roi się od świetnych liryków w stronę ludzkości i religijności. Ale co z tego, skoro mnie osobiście mocno irytuje głos głównego bohatera. Ale 200 tysiącom naszych rodaków (w takim nakładzie sprzedał się album Hoziera w Polsce, co dało status platyny) on, jak widać, nie przeszkadzał.

Jak wiadomo, żelazo trzeba kuć, póki gorące. Tu już trochę zaczęło stygnąć, więc postanowiono dorzucić węgla do pieca i wydano reedycję debiutu Irlandyczyka wzbogaconą o dodatkowy krążek. Poza dosłownie kilkoma nowymi kawałkami (które, swoją drogą, wierniejsi fani znali już rok temu z wersji deluxe tej płyty) dorzucono kilka wykonów na żywo. A w nich Hozier oprócz poprawnego wykonywania swoich utworów, chwali się swoimi interpretacjami takich rzeczy jak Whole Lotta Love Zeppelinów, Do I Wanna Know Arctic Monkeys, a nawet... Problem Ariany Grande! Wszystkie te covery były rejestrowane w legendarnym już studiu BBC Live Longue, gdzie takie cuda dzieją się na porządku dziennym.

Jeśli jesteście oczarowani autorem Take Me To Church, a mimo tego po roku od premiery albumu wciąż go nie macie na swojej półce, to teraz warto się zaopatrzyć w tę reedycję dwupłytową. Może jego magia podziała na was jeszcze mocniej. I może mocniej niż na mnie.

Komentarze: