Nasza recenzja

Kurz i Krew

"Kurz i Krew" – tak zatytułowany jest trzeci album trójmiejskiego zespołu Mjut. Formacja przygotowała tym razem koncepcyjny album opowiadający o różnych aspektach rozstania. Za produkcję materiału odpowiedzialny jest Paweł Cieślak, producent i realizator, który znacząco wzbogaciła brzmienie zespołu.

"Kurz i Krew" to kolekcja dziesięciu piosenek utrzymana w klimacie pop-rocka z domieszką elektronicznych dźwięków. Choć materiał na najnowszym krążku jest bezpośrednią kontynuacją kierunku obranego na drugim albumie, to zespół poszedł tu o krok dalej łącząc jeszcze odważniej gitarowe granie z elektroniką. Piosenki oparte są o proste, ale nie banalne melodie, które skutecznie atakują słuchacza i zostają w głowie na znacznie dłużej niż płytowe pół godziny z hakiem.

Brzmienie albumu ociera się momentami o szeroko pojęty vintage. Tak jest chociażby w kompozycji "Wszystkich Świętych", gdzie mocny elektroniczny rytm i syntezator rodem z lat 80. przeplatają się z gitarą. Są też bardziej spokojne i patetyczne momenty na płycie. Takim jest na pewno tytułowa kompozycja – "Kurz i Krew" – czy numer "Nie Zapomnij". Trójmiejska formacja idealnie balansuje na pograniczy awangardy i komercji, co stawia ją po tej jasnej stronie alternatywy, która pozwala na to, by twórczość zespołu wypłynęła na szerokie wody i trafiła do szerszego grona odbiorców.

"Kurz i Krew" uważam za bardzo ciekawe i udane wydawnictwo, które może stać się najlepszą płytą w dotychczasowym dorobku kapeli. Na płycie znajdziemy prawdziwe emocje, niebanalne kompozycje i ciekawe teksty, które idealnie współgrają w muzyką, co nadaje całości niebywałej emocjonalności. To jest po prostu bardzo dobra płyta, którą słucha się z przyjemnością.

Spis utworów:

1.Trotyl
2. Nie chcę prawdy
3. Piotruś Pan
4. Pomału
5. Sahara
6. Wszystkich świętych
7. Kurz i krew
8. 36,6
9. Nie zapomnij
10. Wzdłuż czy w poprzek

Komentarze: