Nasza recenzja

You

Brytyjski wokalista, James Arthur jest idealnym przykładem potwierdzającym fakt, że udział i wygrana w popularnym programie typu talent show jest ogromnym punktem zwrotnym w karierze muzycznej. James od piętnastego roku życia aktywnie rowzijał swoją karierę solową,  a także działał w kilku zespołach rockowych. Kulminacją była jednak wygana w brytyjskiej edycji The X Factor. Od tej pory muzyk rozpoczął marsz po kolejne wyróżnienia, nagrody i milionową sprzedaż swoich dwóch pierwszych albumów studyjnych. Zgodnie z trzyletnimi odstępami czasowymi (2013 - James Arthur, 2016 - Back from the Edge) w 2019 roku przyszła pora na kolejne wydawnictwo utalentowanego wokalisty.

Album „You” to zdecydowanie najdojrzalsze wydawnictwo w dotychczasowej dyskografii muzyka. Można jednak odnieść wrażenie, że James nieco przedobrzył i przygotował album składający się z aż siedemnastu kompozycji. Tutaj pojawia się pytanie, po co? Pozostawiając już sam fakt, że tworzenie tak rozległych albumów jest mało praktyczne, to bez większego problemu moglibyśmy zredukować ilość zawartych na nim utworów, bez utraty wartości jakościowej wydawnictwa, a wręcz przeciwnie – zwięskzając jego siłę i moc. Jako murowanych kandydatów do szybkiego wycięcia, można wymienić takie kompozycje, jak choćby: cholernie przesłodzony „Car’s Outside”, czy słabo dopracowany, mało spójny i kompletnie się rozjeżdżający „Treehouse”. Ale trzeba jasno zaznaczyć, że po wspomnianym odrzuceniu kilku kompozycji, krążek brzmiałby w całości bardzo przyzwoicie i porywająco. A więc skupmy się na tym co na wydawnictwnie jest najlepsze. Oczywiście niezmiennie największą zaletą jest wokal Jamesa Arthura, który nawet przeciętne numery potrafi wynieść na wyżyny możliwości. Album rozpoczyna się od mocnego kopnięcia w postaci tytułowej kompozycji „You”, która za sprawą swojej zadziorności i podniosłego klimatu tchnie w nas ogrom pozytywnej energii.

Bardzo dobrze brzmi także popowy, lecz mający silne foklowe zacięcie „Fall”, wykonywany przy fortepianowym akopaniamencie, emocjonalny „Quite Miss Home”,  czy podniosły i delikatnie nawiązujący do stylu retro „Marine Parade”. Album „You” w udany sposób łączy w sobie odległe od siebie stylistyki muzyczne, począwszy od odważnego hip – hopu, przez wspomniany folk, soul, pop, rock, a nawet jazz. A spoiwem tej bujnej różnorodności jest aksamitny, lekko zachrypniety głos Jamesa. Szkoda, że artysta w porę nie wyhamował z tworzeniem tak dużej ilości nowych kompozycji, bo bez dwóch zdań byłby to w pełni udany krążek – a tymczasem  przyjemność ze słuchania kolejnych utworów  raz po raz miesza się z niesmakiem związanym z pojawianiem się kilku zdecydowanie słabszych propozycji. Nie zmienia to faktu, że James Arthur jeszcze nas w przyszłości niejednokrotnie pozytywnie zaskoczy swoją twórczością.

Lista utworów

1. You (feat. Travis Barker)
2. Finally Feel Good
3. Marine Parade
4. If We Can Get Through This We Can Get Through Anything
5. Car’s Outside
6. Quite Miss Home
7. Treehouse
8. Sad Eyes
9. Unconditionally (feat. Adam Lazzara)
10. Homicide Love
11. Breathe
12. Maybe
13. Fall
14. Falling Like The Stars
15. Empty Space
16. Naked
17. From Me To You I Hate Everybody

Komentarze: