Syn miasta

MUNIEK STASZCZYK, to bez wątpienia jedna z największych legend, ikon i gwiazd polskiej muzyki rockowej. Symbol, tak za sprawą wieloletniej działalności w formacji T. Love, jak i też na polu solowej kariery, której to najnowszą odsłonę mamy przyjemność właśnie podziwiać. Mowa tu o albumie pt. "Syn miasta", który oferuje nam sobą zestaw dziesięciu intrygujących kompozycji o rockowej, ale też i chociażby songwriterskiej, twarzy.

 

Płyta ta nawiązuje swoim charakterem do pierwszego solowego krążka Zygmunta - albumu pt. "Muniek", oferując nam sobą podobne spojrzenie na muzyczne brzmienie, czyli połączenie rockowej ballady z kilkoma mocniejszymi kawałkami, które wypełnia rytm, energia i rockowa żywiołowość. To gitary, bębny, bas i klawisze, czyli klasyczny zestaw rockowego grania, ale podane nam tu jednocześnie w zupełnie innym stylu, aniżeli na polu twórczości T. Love. I to też wyróżnia tę muzykę, czyni ją jeszcze ciekawszą i piękniejszą, gdyż tak naprawdę każda z tych 10 kompozycji jest na swój sposób inna - czy to za sprawą swojej aranżacji, czy też choćby warstwy wokalnej, a jednocześnie i spójna w całościowym ujęciu tej płyty. A te określiłbym mianem rockowej rozmowy o życiu, którą mamy przyjemność odbyć tu z niezwykle doświadczonym, mądrym i dojrzałym facetem.

Muzycznie jest ciekawie, przyjemnie i klimatycznie, aczkolwiek w mej ocenie to teksty i ich wokalna interpretacja, stanowią o sile tej płyty. Jak śpiewa Muniek - wiemy wszyscy, i nie możemy oczekiwać na tym polu żadnej rewolucji, której zresztą wcale tu nie potrzeba. Otóż artysta ten oferuje nam to, co ma najlepszego, czyli klimatyczny, rzadko czysty, lekko zachrypnięty i emocjonalny wokal, który po prostu można polubić, bądź też nie. Ja należę do tej pierwszej grupy odbiorców i dlatego z wielką przyjemnością wsłuchiwałem się w głos Muńka, który wciąż potrafi mnie zaintrygować, oczarować i sprawić, że po prostu wierzę w każde słowo.

A skoro o słowach mowa, to teksty tej płyty tworzą bardzo osobistą, często gorzką i naprawdę mającą nam sobą wiele do przekazania opowieść o nas, naszym życiu, Polsce. To celna obserwacja z jednej strony, z drugiej zaś zwrócenie uwagi na proste prawdy o tym, co w życiu jest naprawdę ważne, a o czym często zapominamy. To również osobiste historię o Zygmuncie, jego stanie ducha i tym, kim jest dziś - w wieku 55 lat. I nie mogę nie odnieść się w tym miejscu do znanego nam wszystkim dramatu Muńka - doznanego latem wylewu krwi, który siłą rzeczy czyni te teksty jeszcze ważniejszymi, pełniejszymi i chyba też inaczej odbieranymi przez nas, słuchaczy. 

Jak już wiemy, na płycie tej znajdziemy 10 kompozycji, spośród których na szczególne wyróżnienie zasługują w mej ocenie te oto tytuły, które czynią ten album tak dobrym w największym stopniu.

I tak oto do tego grona należy z pewnością otwierający płytę, wypełniony perkusyjnym rytmem, ciekawie zaaranżowany i opatrzony charakternym wokalem, utwór pt. "WSZYSCY UMARLI", który dodatkowo bardzo intryguje nas swoim tekstem.

Inny charakter - gdyż zbliżony do bluesowo-songwriterskiego grania, ma z pewnością niezwykle klimatyczny, raz jeszcze świetnie zaśpiewany przez Muńka i bardzo osobisty, gdyż opowiadający o nim samym, numer pt. "TA PIOSENKA NIE JEST DLA CIEBIE".

Do świata przebojowej melodii, ale też i ważnego oraz w dużej mierze zaangażowanego politycznie, tekstu, zaprasza nas sobą ciekawa, rzetelnie zagrana i zapadająca w pamięci za sprawą swojego refrenu, kompozycja pt. "EDITH PIAF (artyści muszą...)".

Przebojowy charakter kontynuuje sobą rytmiczny, rockowy, fajnie zaaranżowany i zaśpiewany z charakterystyczną werwą w głosie Muńka, kawałek pt. "ZAKURZONE TYNKI W PETERSBURGU".

Nie mógłbym nie wspomnieć oczywiście o wielkim przeboju ostatnich miesięcy - utworze pt. "POLA", który za sprawą swojego mocnego i poruszającego tekstu, wspaniałego wokalu Muńka oraz muzyki autorstwa Dawida Podsiadło, stanowi bez wątpienia najlepszą propozycję na tej płycie.

Rockowa, buntownicza i niezwykle esencjonalna pieśń - "OLOW"! Ten numer ma w swojej melodii, rytmie, tekście i wokalu wspartym ciekawym chórkiem w tle, to coś, co każe wsłuchiwać się w tę kompozycję po wielokroć i za każdy razem z równym zaintrygowaniem...

Nie mniej interesująco jawi się tu także przyjemna, rockowa ballada  pt. "BO ŻYCIE JEST...", która urzeka nas swoim gitarowym brzmieniem, łagodnym wokalem i tekstem, który w szczególny sposób nawiązuje swoją symboliką do ostatnich miesięcy w życiu Muńka.

I wreszcie na koniec chciałbym wyróżnić chyba najbardziej zaskakującą pozycję na tym albumie - utwór pt."KŁAMSTWO", zaśpiewany w duecie z Kasai (Kasią Piszek). To świetnie zaaranżowana na orkiestrową modłę, poruszająca swoim jakże prawdziwym tekstem o naszej rzeczywistości oraz pięknie zaśpiewana przez ten duet, piosenka. W mej ocenie mógłby to być wielki przebój!

Najnowsze dzieło Muńka Staszczyka, z pewnością spełnia pokładane w nim oczekiwania. Spełnia za sprawą intrygującej, pokaźnej porcji około rockowej muzyki, jak i przede wszystkim niezwykle ciekawych, ważnych i mądrych tekstów, które stanowią wizytówkę tej płyty. Do tego należy wspomnieć o dobrej, wokalnej formie Muńka, by mieć całokształt oceny i obrazu tego wydawnictwa. Oczywiście, być może płyta ta nie wpisze się na trwałe w historię polskiej muzyki, ale na czas najbliższego półrocza, z pewnością wiele będzie się o niej mówić, a i kilka z zawartych tu utworów zagości - mam taką nadzieję, na lata na antenach polskich rozgłośni radowych. Polecam ten album wszystkim miłośnikom polskiego rocka, gdyż płyt takich legend sceny, jak Muniek Staszczyk, po prostu nie można nie poznać.

Lista utworów:

1. Wszyscy umarli
2. Krajobraz z wilgą i ludzie
3. Ta piosenka nie jest dla Ciebie
4. Edith Piaf (Artyści muszą...)
5. Zakurzone tynki w Petersburgu
6. Pola
7. Szwy
8. Ołów
9. Bo życie jest...
10. Kłamstwo

Komentarze:

Zobacz również: