Nasza recenzja

The Wizrd

Jeśli myślimy i mówimy o współczesnej scenie amerykańskiego hip hopu, to wcześniej lub później padnie artystyczny pseudonim Future'a -niekwestionowanej gwiazdy tej muzyki, tak za Oceanem, jak i na całym świecie. Nayvadius DeMun Wilburn - bo tak brzmi pełne imię i nazwisko tego artysty, ugruntował swoją wysoką pozycję znakomitymi płytami, współpracami z największymi gwiazdami muzyki i koncertami, które przeszły już do historii. Kolejny przestanek w tej zawrotnej karierze stanowi najnowsze dzieło rapera - album pt. "The Wizrd", oferujący sobą pokaźny zestaw 20 barwnych kompozycji.

Na wstępie trzeba powiedzieć rzecz najważniejszą - to bardzo dobra, ciekawa i chyba też najlepsza od wielu lat płyta Future'a! Najlepsza w kontekście swojej intrygującej, ambitnej i tętniącej rytmem warstwy muzycznej, kolejno pod względem ciekawych, mocnych w swoim wyrazie i odważ tekstów, jak i przede wszystkim pod kątem wokalnej, a raczej rapperskiej ekspresji. Te trzy elementy składają się na przebojową, dopracowaną pod każdym względem i nawiązującą w dużej mierze swoją jakością  do pierwszych i zarazem najlepszych albumów tego amerykańskiego artysty!

Muzykę tej płyty tworzą przyjemne, ciekawie zaaranżowane i wpadające w ucho melodie, których centralnym motywem jest oczywiście rytmiczny i mocny bit, oraz potężna dawka elektroniki. To właśnie połączenie tych dwóch elementów nadaje jakości i charakteru każdemu z ów 20 kawałków. Podobnie ma się rzecz z rapem, czyli rzetelnym i solidnym rzemiosłem w wydaniu Future'a, który od czasu od czasu pozwala sobie także i na bardziej śpiewne wycieczki, co w ogólnym rozrachunku wychodzi na plus tej płycie i zawartej na niej muzyce. I wreszcie teksty, czyli opowieści o rzeczach typowych dla tej muzyki, a więc uzależnieniu od narkotyków, nocnych eskapadach po mieście, imprezach, czy też życiu na poziomie milionerów, które to jednak cechuje szczerość i prawda, co z kolei przekłada się na to, że te historie potrafią nas wciąż sobą zainteresować.

Album ten oferuje sobą wiele świetnych kompozycji, by wystarczy wspomnieć choćby klimatyczny, niespieszny w swym tempie i kołyszący rytmem numer pt. "Jumpin on a Jet"; kolejno świetnie zaaranżowany, wypełniony intrygującymi dźwiękami w tle i opatrzony dobrym rapem utwór pt. "Crushed Up"; dalej przebojowy, zachwycający swoją mroczną warstwą tekstową i niezwykle klimatyczny kawałek "Call the Coroner"; czy też wpadający w ucho, zaskakujący swoją konstrukcją i mówiący o ważnych sprawach utwór pt. "Promise U That".

Ponadto warto wyróżnić tu także dwa ciekawe duety, czyli przyjemne, znakomicie zaśpiewane i opatrzone świetnym bitem "Unicorn Purp'" z gościnnym udziałem Young Thuga, a także podane z genialnym feelingiem "First Off'", które brzmi tak dobrze m.in. za sprawą Travisa Scotta, który towarzyszy w tym numerze Future'owi. Oczywiście, dobrych numerów jest tu znacznie więcej!

Najnowsze dzieło gwiazdy amerykańskiej sceny rapu, stanowi z pewnością udaną, intrygującą i wartą poznania odsłonę twórczości Future'a. Udaną pod kątem muzycznym, wokalnym, jak i tekstowym, co tylko i wyłącznie raz jeszcze potwierdza fakt, że mamy do czynienia z genialnym artystą. Artystą w dobrej formie, z nowymi, ciekawymi pomysłami i potrafiącym nas nieustanie zaskakiwać, choć płyta ta stanowi już 7 album w jego dorobku. Tym samym też polecam sięgnięcie po ten tytuł wszystkim fanom amerykańskiego rapu, gdyż z pewnością nie będą oni nim rozczarowani!

Lista utworów:

1. Never Stop
2. Jumpin on a Jet
3. Rocket Ship
4. Temptation
5. Crushed Up
6. F & N
7. Call the Coroner
8. Talk Shit Like a Preacher
9. Promise U That
10. Stick to the Models
11. Overdose
12. Krazy But True
13. Servin Killa Kam
14. Baptize
15. Unicorn Purp'
16. Goin Dummi
17. First Off'
18. Faceshot
19. Ain't Coming Back
20. Tricks On Me

Komentarze: