Nasza recenzja

Heart To Mouth

Laura Pergolizzi, szerzej znana jako LP, na pierwszy rzut oka nie nadawała się na gwiazdę wielkiego formatu. Z burzą potarganych loków, bliskim zeru poziomem dbałości o tak przyziemne sprawy, jak make-up i męskimi marynarkami stanowiła absolutne przeciwieństwo standardów panujących w skostniałym świecie muzyki pop. A jednak, to właśnie ona wstrząsnęła przed trzema laty światową sceną muzyczną tak mocno, jak chyba nikt poza nią w ostatniej dekadzie.

Chociaż z muzyką LP ma do czynienia od wielu lat, to jednak długo pozostawała w cieniu. Wprawdzie jej pierwsze dwa albumy ukazały się już dość dawno temu, bo odpowiednio w 2001 i 2004 roku, ale przeszły bez większego echa i Laura zajęła się tworzeniem muzyki dla innych osób. Lista artystów, dla których napisała piosenki, jest naprawdę imponująca – znajdziemy na niej choćby Backstreet Boys, Christinę Aguilerę, Rihannę, Leonę Lewis czy nawet największą divę sceny pop, czyli Cher. Dzięki współpracy z tak znaczącymi postaciami LP nabrała doświadczenia i pewności siebie, których brakowało jej kilka lat wcześniej i po dekadzie przerwy wydała swój trzeci album, „Forever For Now”. Prawdziwy przełom przyniósł jej jednak dopiero kolejny krążek, „Lost On You”. Tytułowy utwór z tej płyty latem 2016 roku zawędrował na szczyt zestawień w aż 13 krajach (w tym w Polsce) i sprawił, że cały świat oszalał na punkcie LP, zachwycając się jej niezwykłym, hipnotyzującym głosem i nietuzinkową osobowością.

Po nieco ponad dwóch latach od tamtych wydarzeń przyszedł czas na kolejny krok – udowodnienie, że sukces „Lost On You” nie był losem na loterii, jaki od czasu do czasu zdarza się wyciągnąć niszowym artystom, którzy następnie na chwilę dołączają do grona największych gwiazd tylko po to, by równie szybko odejść w zapomnienie. Wydany właśnie album „Heart To Mouth” nie tylko potwierdza, że LP do tych przypadków nie należy – ale też dobitnie pokazuje, jak wszechstronną jest ona artystką i jak wiele ma do zaoferowania słuchaczom.

Oczywiście, nie oferuje wszystkiego od razu, serwując kolejne piosenki niczym wykwintne dania w pięciogwiazdkowej restauracji. Album zaczyna się od kawałka „Dreamcatcher”, będącego spokojnym chillerem o lekko folkowym brzmieniu. Po tej przystawce na stole pojawia się „When I’m Over You”, którego przestrzenne brzmienie przywołuje na myśl letni poranek na plaży gdzieś nad Atlantykiem. Z początku leniwie płynący wraz z melodią głos Laury uderza z pełną mocą w refrenie, wsparty dodatkowo przez mocny, nadający tempo beat w tle. Piosenka działa tak hipnotyzująco, że nie zauważamy upływającego czasu i nawet nie wiemy, kiedy nadmorski świt przechodzi w zmierzch. Trzeci na liście utwór, „One Night In The Sun”, zastaje nas właśnie w takich okolicznościach przyrody: piasek, ognisko, szum morza w tle, i Laura z gitarą w rękach, śpiewająca melancholijną, pełną tęsknoty pieśń, która pozostawia po sobie lekko gorzkawy posmak.

Na szczęście, ten znika szybko wraz z pierwszymi dźwiękami kolejnego kawałka – singlowego „Girls Go Wild”, który zdążył już stać się hitem. Jego lekka, zwiewna melodia sprawia, że – zgodnie z tym, do czego zachęca w tekście LP – aż chce się rzucić wszystko i ruszyć w podróż na najdzikszy z wszystkich Zachodów.

Kolejne cztery piosenki to prawdziwy popis możliwości głosowe Laury. Wątpię, by kiedykolwiek ktoś podważał jej umiejętności wokalne – ale jeśli ktoś taki jednak by się znalazł, to teraz z pewnością pozbędzie się wszelkich wątpliwości. Nie, żeby na „Heart To Mouth” był choć jeden utwór, w którym wokale LP są słabe – po prostu środkowa część płyty, na którą składają się kawałki „Recovery”, „The Power”, „Dreamer” i „House On Fire”, jest pod tym względem absolutnie wybitna, stanowiąc danie główne, czy wręcz crème de la crème tego krążka. Szczególne wrażenie zrobił na mnie „Dreamer” – rockowa (choć bez gitary elektrycznej!) ballada opowiadająca przejmującą historię osoby desperacko błagającej swą drugą połówkę o pozostanie. Ależ ten kawałek ma moc! Równie dobre wrażenie pozostawia po sobie piosenka „House On Fire”, której klimat przywodzi na myśl corridę – i to nie tylko ze względu na słowne nawiązanie do walki z bykiem w drugiej zwrotne. Wszechobecna czerwień, łopoczące flagi, krew… jakże zdolnym trzeba być artystą, by wywołać w umyśle słuchacza takie obrazy za pomocą samej tylko muzyki!

W trzeciej, końcowej części tego krążka robi się znowu trochę lżej. „Hey Nice To Know Ya” to stadionowy hymn pełen energii, który sprawia, że słuchacz mimowolnie zaczyna tańczyć, a przynajmniej tuptać nogą w rytm melodii. To uczycie wcale nie kończy się wraz z kolejnym utworem „Die For Your Love” – bodaj jedynym z poruszających miłosne wątki kawałkiem z tej płyty, który powiewa (i to dość mocno!) optymizmem. Następnie mamy mocny, dynamiczny „Shaken”, który brzmi, jakby był napisany dla Taylor Swift – i to absolutnie nie jest zarzut! Ten pełen werwy kawałek wspaniale podkręca tempo przed zamykającym tę przygotowaną przez LP muzyczną ucztę deserem w postaci energetycznej, pełnej różnych warstw melodyjnych piosenki „Special”, która z kolei doskonale pasowałaby na płytę The Killers czy Coldplay.

Wydaje się zresztą, że to właśnie w pierwszych wersach „Special” zawarła LP swe podejście do świata show-biznesu: „Yeah, the money and the fame, is all bullshit in the end”. Długo nie była w stanie się przebić ze swoją twórczością – wolała jednak pozostać sobą, zamiast dopasowywać się do oczekiwań wytwórni czy słuchaczy i płynąć z nurtem wytyczonym przez dziesiątki gwiazd i gwiazdeczek naśladujących siebie nawzajem. Ze swej odmienności, która tak długo utrudniała jej dotarcie do szerszej publiczności, uczyniła swą siłę – i właśnie dzięki temu stała się jedną z najbardziej wyrazistych postaci współczesnej sceny muzycznej. Nie zgadza się na żadne kompromisy – nie tylko w kwestii swego wizerunku, ale także (a może przede wszystkim) swej twórczości. Jeśli ma pomysł na album składający się z 12 utworów, które pozornie nie trzymają się kupy – nagrywa go. I wiecie co? Wychodzi jej to zaskakująco… spójnie – a przy tym, tak po prostu, wspaniale! A może właśnie w tym przypadku nie może być mowy o żadnym zaskoczeniu…?

LP – „Heart to Mouth”
Premiera: 7 grudnia 2018
Wydawca: Magic Records

Tracklista:

1. Dreamcatcher
2. When I’m Over You
3. One Night In The Sun
4. Girls Go Wild
5. Recovery
6. The Power
7. Dreamer
8. House On Fire
9. Hey Nice To Know Ya
10. Die For Your Love
11. Shaken
12. Special

Komentarze:

Zobacz również: