Nasza recenzja

The Ant

Maciej Maleńczuk to artysta, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Awangadrowy, niejednokrotnie budzący spore kontrowersje, ale przy tym tworzący kawał dobrej muzyki. Ostatnich kilkanaście lat to droga osłana wieloma sukcesami muzyka, który nie zamierza spoczywać na laurach, a za to bardzo często wydaje swoje kolejne albumy. W tym miejscu trzeba wspomnieć o jednej ciekawostce, która jest bez dwóch zdań godna uwagi. W ciągu ostatnich dwunastu lat, Maciej Maleńczuk otrzymał sześć platynowych i sześć złotych płyt za wydawnictwa nagrane w różnych projektach muzycznych. Najnowszy album muzyka zatytułowany „The Ant”  ukazał się 5 października i z dużą dozą prawdopodobieństwa trafi na jedną półkę z innymi ozłoconymi, bądź platynowymi krążkami.

Najnowsze wydawnictwo jest powrotem do 2016 roku, kiedy to ukazał się album „Jazz for Idiots” utrzymany w jazzowej stylistyce. Tym razem nie otrzymujemy jakichkolwiek coverów, a tylko i wyłącznie autorskie kompozycje Macieja Maleńczuka. Choć wśród dziesięciu utworów zdecydowana większość to kompozycje instreumentalne, znalazło się także miejsce dla dwóch wokalnych numerów, w których muzyk raczy nas swoim zachrypniętym, charakterystycznym głosem. „The Ant” spleciony jest szeroko pojętym jazzem, ale to tylko ogólne spojrzenie na ten album, gdyż odnaleźć można tu wiele oryginalnych rozwiązań. Otwierający wydawnictwo „Ant” to ostra jazz rockowa jazda, w której na pierwszy plan wychodzą gitarowe riffy przewijające się przez praktycznie cały utwór. W podobnym tonie, choć z zdecydowanie bardziej dominującą rolą nieco szalonego, niezwykle awangardowego dźwięku saksofonu utrzymane są „Lizard”, „Black Powder”, „Cygan”, „Gastroscopy” i „Long Good Bye”. Jest moc!

Dalej otrzymymujemy lżejszy, wokalny „Fajnie” z opowieściami Macieja Maleńczuka o bieżącej sytuacji politycznej w Polsce, kompletnie odmienny od poprzedników, wręcz pachnący francuskim romantyzmem i klimatem „French Love”, równie wciągający, z dużą ilością nastrojowych saksofonowych dźwięków „Russian Love”, a także drugi z wokalnych utworów „Nalej jej”, utrzymany w dancingowej, wesołej, lekkiej i przebojowej stylistyce. Zwróćmy także uwagę na bębny, za którymi zasiada uznany amerykański perkusista Calvin Weston. Choć dźwięki, które wydobywa z swojego instrumentu schowane są gdzieś w tle, to można odnieść wrażenie, że w pewien sposób trzymają całość kompozycji w odpowiednich torach, tworząc charakterystyczny i nieszablonowy rytm.

„The Ant” to wydawnictwo, którego nie należy jednoznacznie szufladkować do jakiegokolwiek stylu, gdyż w ten sposób wiele osób mogłoby się minąć z tym wydawnictwem, nie wsłuchując się w przygotowane utwory. Krążek momentami porusza, innym razem zabiera w dziką, ostrą podróż, a jeszcze innym razem wciąga na parkiet, do szalonej imprezowej zabawy.

Lista utworów
1. Ant
2. Fajnie
3. Lizard
4. French Love
5. Black Powder
6. Cygan
7. Nalej Jej
8. Gastroscopy
9. Russian Love
10. Long Good Bye

Komentarze: