Nasza recenzja

Hedo-Maso

Połączenie elektroniki z poezją i poezji z elektroniką... - oto hasło, credo i znak rozpoznawczy poznańskiej formacji Aimo, która w ten sposób tworzy swoją wyjątkową, metafizyczną i ze wszech stron eksperymentalną muzykę... Dokładnie taką, jaką znajdziemy na trzeciej już EP-ce zespołu pt. "Hedo-Maso".

Alicja Migda - liderka, wokalistka i założycielka tej formacji, wraz z towarzyszącymi jej muzykami, oferuje nam tu sposobność spotkania z zestawem czterech ciekawych kompozycji, utrzymanych w klimacie muzyki ambient, chill i elctro. To w dużej mierze subtelne, łagodne i przestrzenne dźwięki, dopełnione równie przestrzennym, żeńskim wokalem. Muzycznie króluje tu siłą rzeczy elektronika, ale przy tym bardzo inteligentnie i pomysłowo wspomagana dźwiękami żywych instrumentów, m.in. gitary, czy też choćby fletu. Do tego należy dodać nietuzinkowe rozwiązania aranżacyjne, mocny i przyjemny głos Alicji Migda oraz bardzo ekspresyjne teksty, która wspólnie z muzyką tworzą tu ciekawą i nieoczywistą całość.

Co do tekstów, to mamy tu do czynienia z poezją, w głównej mierze poezją erotyczną. To opowieści o miłości, związku, emocjach i namiętnościach, które idealnie łączą się ze ścieżkami melodyjnymi tej płyty. Czasami znajdziemy w nich odrobinę humoru, niekiedy ironii, innym razem zaś metaforę znaczeń i pojęć, ale za każdym razem jest tu po prostu ciekawie. Autorką tych tekstów, podobnie jak i zresztą muzyką, jest Alicja Migdał, która z pewnością posiada wielki talent w zakresie słowotwórstwa...

Album rozpoczyna się od kompozycji pt. "60 słów" - enigmatycznej, nieco orientalnej w swym charakterze, ciekawie zaaranżowanej i bardzo łagodnej porcji przestrzennej muzyki, dopełnionej ciekawym wokalem w tle... Druga propozycja na tej płycie - "Na linii bioder", zaprasza nas sobą do metafizycznej podróży przy elektronicznym, spokojnym bicie i cudownych dźwiękach fletu, które idealnie oddają zmysłowy charakter tekstu tego numeru. Z kolei utwór pt. "Przebudzenie", to subtelność, łagodność, ale także i nabierająca mocy esencja muzyki chili, jak i też bardzo efektowna partia wokalna w wydaniu Alicji Migda, która pięknie wyśpiewuje ten mądry i poetycki tekst. I wreszcie wieńcząca ten album numer pt. "Strażnik snu", czyli zdecydowanie najbardziej eksperymentalna, zróżnicowana brzmieniowo i mocna w swej formie propozycja, której słucha się z wielką przyjemnością.

Album "Hedo-Maso" to zaiste ciekawy, odważny i bardzo inteligentny eksperyment muzyczny. Eksperyment, który z uwagi na jego charakter (Ep-ka licząca zaledwie cztery utwory) nie powinien w mym mniemaniu podlegać ocenie, a jedynie wyrażeniu tej oto opinii, że jest to projekt wart poznania. Wart z uwagi na intrygujący charakter połączenia elektroniki z poezją w jedną, spójną i efektowną całość, którą mym zdaniem udało się tu osiągnąć. Naturalnie, płyta ta pozostawia sobą wiele do życzenia pod kątem studyjnego brzmienia, ale to oczywiście są już szczegóły stricte techniczne, do pokonania przy kolejnej próbie. Z pewnością warto poznać tę EP-kę, aczkolwiek można także poczekać na pełną płytę, która mam nadzieję wkrótce ujrzy światło dzienne.

Lista utworów:

1. 60 słów
2. Na linii bioder
3. Przebudzenie
4. Strażnik snu

Komentarze: