Nasza recenzja

AYA

Chciało by się napisać, że recenzję tą sponsorują liczby 9,10 oraz 25. Już wyjaśniam... Artystka o której mowa powraca ze swoim 9-tym albumem po 10-letniej wydawniczej przerwie, a gdyby było mało, premiera ta zbiega się z 25-leciem pracy artystycznej. Kasia Kowalska, która debiutowała w roku 1994 fenomenalnym albumem zatytułowanym "Gemini", 22-go czerwca tego roku oddała w ręce fanów najnowsze swoje dzieło – płytę zatytułowaną "Aya".

Krążek, ów to kolekcja 13-tu kompozycji ( w tym dodatkowo 2 bonusy ), kompozycji charakterystycznych dla dotychczasowej twórczości artystki, albowiem Kowalska najnowszym materiałem nie odcina się od stylu jaki wypracowała przez ćwierć wieku swojej muzycznej kariery. No może z jednym małym, ale jakże istotnym wyjątkiem... ale o tym później.

W przerwie od nagrań artystka skupiła się głównie na wychowaniu syna, ale też dużo podróżowała w różne, często egzotyczne zakątki świata. Odwiedzając m. in. Brazylię, Indzie czy Kolumbie. I właśnie wpływy kulturowe i muzyczne z tamtych rejonów naszego globu doskonale słychać na przedmiotowej płycie. Kompozycje utrzymane w klimatach popowo-rockowych z elementami alt-folkowymi są niczym rozliczenie z przeszłością. Opowiadają o miłości jako lekarstwu i o jej uzdrawiającej sile. W piosence zatytułowanej "Czas Się Kurczy" autorka domaga się miłości, która uzdrawia, która powoduje, że świat jest piękny, podkreślając jednocześnie, że trzeba śpieszyć się by kochać bo życie szybko przemija. I tu mamy właśnie ten wyjątek, który odróżnia, ów album od dotychczasowych dokonań Kowalskiej, jest... optymistycznie... optymistycznej. Doskonale słychać to już w otwierającej album tytułowej piosence. Gdy do ucha słuchacza trafiają wersy: "Rzuć za siebie/Zwątpień czarnych garść/Będzie lepiej/Z tłem jaskrawych barw" nie mamy żadnych wątpliwości, że autorka wychodzi z cienia mrocznego pesymizmu na rzecz bardziej pozytywnego, optymistycznego przekazu.

Oczywiście nie można spodziewać się, że Kowalska nagle przeskoczyła z jednego bieguna ( pesymistycznego) na drugi ( optymistyczny). Nie należy bowiem w tym przypadku optymizmu utożsamiać z lekkością czy wesołością. Kompozycje dalej utrzymane są w tonacjach molowych. Klimatycznie nie odbiegających daleko od tego do czego artystka zdążyła nas już przyzwyczaić. Nie da się nie zauważyć, że przez optymistyczny przekaz momentami przebija się mroczne, ciemne brzmienie. Doskonale słychać to w kompozycji zatytułowanej "Dla Taty", która jest dedykowana zmarłemu ojcu wokalistki. Pomimo smutnych okoliczności powstania piosenki, artystka skupia się na pozytywnych wspomnieniach.

"Aya" to niewątpliwie krok na przód jaki zrobiła Kasia Kowalska. Na pewno wydawnictwo to można postrzegać jako dojrzalsze od poprzednich dokonań artystki. Jednakże nie mamy tu do czynienia z fenomenem debiutu. Oczywiście, czasy są inne, inne trendy muzyczne, trudnej jest się przebić muzyce takiej jaką proponuje Kasia Kowalska. Najnowszą propozycje Kowalskiej można  uznać za solidne działo, które stanowi doskonałe wypełnienie i kontynuacje dotychczasowej dyskografii wokalistki. Jestem pewien, że „Aya” w pełni zadowoli dotychczasowych fanów artystki, może i sprawi, że muzyką jaką proponuje Kasia zainteresuje się nowe pokolenie fanów polskiej muzyki. 

Spis utworów:

Aya
Dla Taty
Alannah (tak niewiele chcę)
Teraz kiedy czuję
Czas się kurczy
Czerń i biel
Miłosne zbrodnie
Wyspy miliardów gwiazd
Przebaczenia akt
Krew ścinanych drzew
Tam gdzie nie sięga ból
Somewhere inside
Teraz kiedy czuję (Acoustic Version)

Komentarze: