Nasza recenzja

XXI

Brzmienie Merge Conflict to wypadkowa kilku styli muzycznych, mamy odwołania do posępnego Black Sabbath, grunge z Seattle lat 90 (oraz polskiego Illusion) oraz bluesa. Całość tworzy jednak wyjątkowo zjadliwą płytę, ba, płytę bardzo dobrą. Nie jest też tak, że zespół tylko kopiuje – dają bardzo dużo od siebie. Czuć pasję i moc twórczą.

Na „XXI” otrzymujemy 7 kompozycji nagranych w Sunstorm Sudio przez Igora Brzeskiego, w całości zaśpiewanych w ojczystym języku. Michał Półbeczko zaprezentował nam świat, w którym przyszło nam żyć, bez kompromisów – jest mrocznie i ciężko. To samo tyczy się sekcji instrumentalnej – tłuste riffy, które zaskakująco szybko wpadają w ucho, mimo że blisko im do „metali ciężkich”. Za brzmienie gitar odpowiedzialni są Marcin Müller oraz Bartłomiej Feruś, na basie gra Marcin Samociuk, a kapitalną robotę na perkusji wykonała Jagoda Podskarbi.

To wręcz zaskakujące, album jest całościowo niespodziewanie równy. Wskazując moim faworytów, w pierwszej linii wymienię zamykający album, monstrualny „XXI” oraz dwa pierwsze utwory: przewrotnie nazwany „Koniec” i „Przeczucie”. Znajdujący się w połowie tracklisty drapieżny, acz krótki, „Pomost”, spełnia swoją rolę – niczym strzał bicza między pozostałymi utworami, które do krótkich nie należą.

Czasem w muzyce nie chodzi o wymyślenie na nowo koła, czasem wystarczy, aby zagrać to co siedzi w duszy, dać upust inspiracjom i mocy twórczej. „XXI” to dobry przykład, że wydawanie płyta ma w dalszym ciągu sens – w innym wypadku, ten dobry materiał, nigdy mógłby nie ujrzeć światła dziennego.

Tracklista:  
1.Koniec
2.Przeczucie
3.Nie ma jak w domu
4.Pomost
5.Popiół
6. Ekspansja
7.XXI

Komentarze: