Nasza recenzja

Wysysacze

Udany debiut rodzimej kapeli dowodzonej przez wokalistę Lessa. Co prawda na razie mamy do czynienia z EP, ale te cztery kawałki (instrumentalnego intro nie liczę) są ciekawą wizytówką zespołu i dobrze ro(c)kują na przyszłość.

Less z załogą nie trzymają się sztywno gatunkowych ram. Lubią i potrafią zamieszać w kotle zwanym heavy metalem. Raz przyłożą bardziej thrashowo, innym razem pożeglują w bardziej hardrockową stronę. A w tytułowej kompozycji łoją core'owe. Całość została delikatnie podlana elektroniką. Jest więc eklektycznie, ale wszystko trzyma się kupy i do tego brzmi soczyście. No i teksty też na czasie i niegłupie.
Tak jak wspomniałem powyżej: ciekawa wizytówka, ale z entuzjazmem wstrzymam się do wysłuchania pierwszego długograja, którego jak najszybszego wydania kapeli życzę...

1. Intro De Mark
2. GMOrderca
3. HipnoTV
4. Rewolucja
5. Wysysacze

Komentarze: