Nasza recenzja

Bang!

Kiedy w singlowym Bejbi Siter rzuciła zdanie "Gdybym była tym kim chcesz, dawno byś nie kochał mnie", to spodziewałem się porzucenia klimatów z dawnych lat na rzecz dopasowania się do obecnych trendów pop. Na szczęście, nie była to przepowiednia. Dostałem taką Reni Jusis, jaką chciałem usłyszeć.

Jaki "BANG!" daje nam Reni Jusis AD2016? Pierwsze co rzuca się w uszy to brak typowych... hitów! Materiał przy pierwszym odsłuchu nie jest tak lekki i nośny jak nieśmiertelne "Kiedyś cię znajdę". Spełnia jednak zadanie zaciekawienia słuchacza, przez co po kolejnych przesłuchaniach odkrywamy BANG! raz za razem na inne sposoby. Szybko potem się wgryza "Zostaw wiadomość" inspirowany staromodnym dance, agresywny beat w Po kolana w mule i transowa Delta (idealna na kolejnego singla).

A wszystkie te kawałki to zasługa nowego odkrycia Reni - Stendeka. Królowa polskiej elektroniki postanowiła oddać stery krążka debiutantowi w biznesie, a intuicja jej nie zawiodła. Dwa ostatnie, których palce maczał Kuba Karaś z The Dumplings mają w sobie już znacznie bardziej indiepopowy klimat (zwłaszcza finalny Na skróty tęczą), ale również bardzo chwytają. Ale już takie Kęs czy Sztorm to znacznie bardziej ambitniejsze propozycje, których nie powstydziłaby się nawet Roisin Murphy. A Bilet wstępu zaskakuje najmocniej - Reni pod nieco irytujący bzyczący beat recytuje historię o nowoczesnym obcowaniu ze sztuką. Ja to kupuję.

A propo historii - jeśli ktoś jest ciekawy gdzie wokalistka podziewała się przez te wszystkie lata, to teksty powiedzą mu wszystko na ten temat. Zwłaszcza "Zostaw wiadomość" i singlowy "Bejbi Siter". Natalio Nykiel, Sarso, Margaret, Cleo - odsuńcie się! Radio Elektrenika znów nadaje na pełnej fali!

Komentarze: