Nasza recenzja

Post Pop Depression

 Iggy, proszę - nie odchodź. Jeszcze nie teraz.

Na pewno nie po nagraniu takiej płyty. Płyty, do której współtworzenia postanowiłeś wziąć samego Josha Homme, z którym wyszliście z ram czystego punkrockowania (które przeważa na na albumach nagranych z The Stooges). Teraz jest tu mocno... każdego po trochu. Nie po nagraniu albumu, mocno ociekającym klimatem Davida Bowie (wystarczy odpalić chociażby "Break Into Your Heart" i "American Valhalla").

Pełnego mroku, klimatu shoegaze'owego i rocka niczym z ostatnich płyt Queens Of The Stone Age ("Gardenia", "Chocolate Drops"). W którym niby momentami śpiewasz mocno melancholijnie i jakby bez przekonania, ale w połączeniu z tymi rytmami i słowami "że wedrzesz się prosto do mojego serca" brzmisz niczym nowy Johnny Cash.

Pięknie i prawdziwie. Ostatnio gadałeś, że to może być twoja ostatnia płyta. Że nie jesteś w stanie stworzyć niczego więcej. Proszę, nie odchodź. Jeszcze nie teraz.

Komentarze: