Nasza recenzja

Blues Not Dead

Blues nie umarł – dumnie głosi tytuł debiutanckiej płyty kwartetu. I absolutnie nie jest to tytuł na wyrost. Jeśli takie albumy będą ukazywać się częściej, o przyszłość tego zasłużonego gatunku nie trzeba się martwić...

Na świecie trwa w najlepsze renesans muzyki retro. Zespoły wyglądają i brzmią jakby zostali żywcem przeniesieni z epoki amerykańskiego festiwalu Woodstock. Bohaterowie tej recenzji również mocno inspirują się przeszłością, ale znacznie bardziej odległą... „Junker's Blues” - kawałek, z którego kwartet zaczerpnął nazwę – został skomponowany przez Championa Jacka Dupree w 1940 roku. I muzyka na „Blues Not Dead” działa jak wehikuł czasu, dzięki któremu możemy zagościć w amerykańskim klubie sprzed ponad siedmiu dekad...
Warto odbyć taką podróż, bo kwartet prezentuje naprawdę wysoki poziom artystyczny (doceniony zresztą przez organizatorów ubiegłorocznej edycji festiwalu Rawa Blues – zostali zaproszeni do występu na Dużej Scenie katowickiego „Spodka”). Debiutancka płyta, jednak jej twórcy z niejednego muzycznego pieca już chleb jedli. I to słychać...

Oszczędne, oldskulowe aranżacje; charakterystyczny, mocny wokal Natalii Abłamowicz, ciekawy dobór kompozycji – to mocne asy rzucone na stół przez Blues Junkers. Fajnie, że sięgnęli po standardy nie grane do znudzenia średnio przez co drugiego bluesowego wykonawcę. Znalazły się tutaj również autorskie utwory, stylizowane zresztą na klasykę z lat 40 i 50.

Jedna z najlepszych bluesowych płyt wydanych w Polsce w ostatnim czasie. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy...

Blues Junkers "Blues Not Dead"

Wydawca: Blues Junkers

Tracklista:
Blues Junkers
Glory of Love
Mary Jane
Ain't Nobody's Business If I Do
Let's Get High
Miss You So
Blues Not Dead
Stop That Boozin' Now
I'd Rather Go Blind

Komentarze: